powiedział w wywiadzie dla świetnego periodyka "Książki" (przeprowadzonym z okazji wydania nowej książki Eco "Cmentarz w Pradze').
"W każdej kulturze, w antropologicznym sensie tego pojęcia, istnieje coś w rodzaju centralnej encyklopedii, której założenia wszyscy podzielają. Mówi ona, że Homer był wielkim poetą, i nie wspomina o innych greckich poetach, o których zapomnieliśmy. Mowi też, że Ziemia krąży wokół Słońca. Ta encyklopedia jest zmieniania, uzupełniana, krytykowana, ale jest punktem odniesienia dla wszystkich. W internecie takich encyklopedii jest dziesięć tysięcy. W zależności od drogi którą ktoś przejdzie przez sieć, teoretycznie możemy mieć sześć miliardów takich encyklopedii. To znaczy, że dzisiejszy internetowy samouk może wiedzieć dziesięć razy więcej niż pani, ale nie wie na przykład kim był Napoleon, bo na tę akurat informację nie natrafił.
Internet produkuje takich właśnie samouków, którzy nie mają wspólnego kodu kulturowego. Ta droga teoretycznie prowadzi do tragedii, komunikacja staje się niemożliwa. W rzeczywistości jednak nic takiego nam nie grozi. Zawsze będą krążyć pewne dominujące idee. Problem polega na tym, że szkoła nie uczy filtrowania informacji z internetu. Na przykład Platon - ponieważ studiowałem filozofię, wiem, czy jakaś strona o nim została stworzona przez szaleńca czy przez eksperta. Ale 13-latek tego nie wie. Trzeba go tego nauczyć. Być może szkoła nie powinna już uczyć kim był Platon, tylko właśnie jak filtrować informacje".

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz