piątek, 30 grudnia 2011

"Wenecja" J.J.Kolskiego - piękne zdjęcia

"Rozstanie" Asghar Farhadi - piękne zakończenie, jak w życiu - nie ma jednego winnego, nie ma dobrych rozwiązań, ważne są kompromisy. Ktoś zawsze traci. Każdy być może coś zyska. Wszyscy mają inne motywy.

"Huśtawka" T. Lewkowicz - niemożliwe, ale trzyma uwagę.

"Women are heroes" ("Spójrzcie nam w oczy') - nie wiem kim jest ten 27-latek ktory wpadl na pomysl robienia wielkich plakatow, billboardow, powiekszonych oczu kobiet ze slumsow i faveli, ale podobalo mi sie bardzo. Ze pozwolil im mowic, ze sprawil, ze poczuly sie wazne, ze pokazal ich pojedyncze codzienne dramaty, zmagania z nieprzyjazna rzeczywistoscia. Jednoczesnie na zdjeciach oczy kobiet sa usmiechniete, twarze wykrzywione w dziecinnym grymasie, w twarzy kobiety odbija sie spoleczenstwo, jego kondycja - zdaje sie mowic streetartowiec i fotograf. Brazylia, Liberia, Sierra Leone, Kenia, Kambodża, Indie. Zadnych białych kobiet. Łamanie stereotypów poprzez śmiech, uśmiech. Proste, łatwe i powszechnie dostępne. I tak wiele może zmienić.
kiedy zobaczyłam to zdjęcie w Brukseli w 2008 roku, zastanawiałam się, czego to reklama... odpowiedz znalazła mnie po latach ;)



Who are u JR?

czwartek, 1 grudnia 2011

"Jeden dzień" - jedno życie

takiego filmu nie mógłby chyba zrobić mężczyzna. Jego sceny dosłownie chodzą za mną po Warszawie, po Pradze... Niezwykłe spotkania dwojga ludzi, którzy poznali się na początku swojego dorosłego życia, podtrzymywali kontakt, dbali o emocje. Silniejsze, czasem słabsze. Oczywiście w tle tej relacji oboje toczyli swoje życia - ogniste romanse, miłości z rozsądku, alkoholowe libacje, narkotyczne ciągi i kariery bez przyszłości albo utracone w meksykanskiej restauracji marzenia. Miało być inaczej. Mimo to ich drogi regularnie się przecinały - w końcu postanowili spędzić razem życie. Miłość spełniona i happy end? No nie, i od strony dramaturgicznej to nie jest błąd. Ale scena, która wyrywa nagle z hollywoodzkiego letargu i wali niczym pięścią w twarz tak mocno, że boli jeszcze kilka dni po? Był szok, szok powoduje, że się pamięta. A oglądając ten film każdy - świadomie lub nie - dopasowuje go do swojego życia: kto nie próbował szczęścia ze swoim przyjacielem wierząc, że to będzie miłość aż po grób, bo przecież rozumiemy się bez słów? A skoro jest efekt szoku połączony z efektem identyfikacji, to musi być i efekt głębokiej refleksji. Lone Scherfig - gratuluje!
Powered By Blogger