środa, 31 sierpnia 2011

picie na czas

takie mialam wrazenie, kiedy bylam dzisiaj na wernisazu w jednej z warszawskich galerii. przemily kierownik, ciekawa wystawa, centrum miasta. polowa gosci na "krzywy ryj". pani T. wynosi tace z winem bialym i czerwonym w szklankach. stawia na parapecie. juz za idaca pania T. ciagnal sie sznurek osob, teraz nastepuje istny szturm na parapet, po dwie, trzy szklanki. przelewanie do jednej. wypijanie duszkiem. podpijanie kolegow lub bezpanskich. towarzystwo sie kreci jak pszczoly wokol kwiatka, az wino nie zniknie. kiedy zrodelko juz zupelnie wyschlo i zanosi sie, ze pani T. wiecej nie doniesie, jeden pan siedzac na niskim parapecie w otoczeniu szklanek po winach o roznym zabarwieniu, mowi do kolegi "po fachu" wykrzywiajac buzie: "ale to biale, to niedobre...". waszystkim dogodzic sie nie da. najtrudniej tym, ktorzy na "krzywy ryj"...

wtorek, 30 sierpnia 2011

...

najpierw nocny seans - film "Fałszerze" Stefana Ruzowitzkiego, poranny odbior zdjec, kolejne zlecenie, wydruki dokumentow, do domu, szykowanie teczek, nerwowo, bo plyty zle wypalone, a czasu coraz mniej. W koncu dostarczenie, ale cos nie tak, nie wiadomo czy przejdzie. Po odbior Zorki S. Moja "nowa" mala Zorka! Dziesieciominutowe szkolenie przez najbardziej serdecznego pochmurniaka. Jewszcze ksiagarnio-antykwariat, ktory wyglada jak skladowisko ksiazek z polowy Warszawy i ruszyc sie juz nie ma miejsca w tych ksiazkowych korytarzach. "Ostatni Mohikanin" sam wpadl mi w rece, cena 1 zloty. I do pana A. na "przymiarki". I... prezent. Bizuteria z pogranicza Afganistanu i Pakistanu. Pierscionek zareczynowy! O! Moze Birma? Czemu nie? Kiedy? Jakie masz wady? I wisienka na torcie: nowy Woody Allen i "O polnocy w Paryzu". Let's do it, let's fall in love...

co dalej Libio?

Wojciech Jagielski w swoim ostatnim tekscie w weekendowej Wyborczej: "Arabskie rewolucje - poza zwykłą zmianą reżimów - mogą oznaczać schyłek epoki dominacji Europy i jej młodszej siostry Ameryki w światowej polityce. Kapuściński to przewidział i(...) twierdził, że po dekolonizacji politycznej sprzed pół wieku nastąpią dekolonizacje znacznie od niej ważniejsze - gospodarcza i kulturowa. Triumfem demokracji może się okazać nie obalenie Kaddafiego i Mubaraka, lecz wolne wybory w Libii lub Egipcie wygrane przez Bractwo Muzułmańskie. I pokorne uznanie tego faktu przez nieufny wobec islamu Zachód".

czwartek, 25 sierpnia 2011

"to wielkie szczęście osiągnąć taki stan, kiedy nie ma się pretensji do świata"...

... tak powiedziała w wywiadzie dla Tygodnika Powszechnego Julia Hartwig. Wywiad ukazał się kilka dni po Jej 90. urodzinach. Julia Hartwig powiedziała też coś, co osobiście uważam za osiągnięcie stanu doskonałego: "(Praca umysłowa jest wyniszczająca i wzbogacająca zarazem. Kiedy wydaję nową książkę brakuje mi czasu na zrobienie wszystkiego, dzień jest za krótki.) Nawet dzisiaj z trudem kończę dzień. Wpół do pierwszej w nocy zmuszam się do odłożenia pracy, żeby nie mieć zmarnowanego poranka. Bo jak za późno wstanę, to mam wyrzuty sumienia."
W wieku 90 lat być tak zachłannym na twórczą ekspresję, przygotowywanie intelektualnej uczty dla innych, to wydaje się być nadludzkie.

środa, 24 sierpnia 2011

"Ja też!"

Czy można zrobić ciekawy film o osobach niepełnosprawnych - ich potrzebach, emocjach i marzeniach bez wzbudzania litości, współczucia, niechęci? Można. Obraz Daniela na długo pozostaje w pamięci nie dlatego, że zdobył to, co w realnym życiu byłoby niemożliwe do osiągnięcia, ale dlatego, że jego świat w tym filmie jest zwyczajniejszy, realniejszy, normalniejszy niż ludzi, którzy go otaczają. Pokazuje, że niepełnosprawność to nie klatka, z której nie można się wydostać. Ograniczenia dane przez naturę nigdy nie znikną, ale otoczenie często ich nie pomaga ich zmniejszyć, lecz tworzy nowe. Daniela mistrzowsko zagrał Pablo Pineda.
reż. Antonion Naharro, Alvaro Pastor

Italia - tak blisko...

kiedy planowalam wyjazd do Włoch pomyślałam sobie: "to kompletnie nie mój kierunek, za blisko, za mało egzotycznie, pewnie wszędzie będzie woda i czysta pościel". Nie pomyliłam się, i nie pomyliłam się też co do tego, że to trochę nie moja bajka. Mam niedosyt świata, brudnego plecaka, nowych ludzi na drodze, potu lejącego się z czoła, i rozklekotanego autobusu z przesterowaną muzyką karaibską... Ale do Włoch też trzeba było kiedyś pojechać :) bo z wyjątkiem tych kilku niuansów było fantastycznie: wystawa Bressona w katakumbach Werony, Biennale w Wenecji, Uffizi we Florencji, kamienista plaża w Riomaggiore. Oczywiscie w asyście tłumów turystów.


Powered By Blogger