wtorek, 30 sierpnia 2011

...

najpierw nocny seans - film "Fałszerze" Stefana Ruzowitzkiego, poranny odbior zdjec, kolejne zlecenie, wydruki dokumentow, do domu, szykowanie teczek, nerwowo, bo plyty zle wypalone, a czasu coraz mniej. W koncu dostarczenie, ale cos nie tak, nie wiadomo czy przejdzie. Po odbior Zorki S. Moja "nowa" mala Zorka! Dziesieciominutowe szkolenie przez najbardziej serdecznego pochmurniaka. Jewszcze ksiagarnio-antykwariat, ktory wyglada jak skladowisko ksiazek z polowy Warszawy i ruszyc sie juz nie ma miejsca w tych ksiazkowych korytarzach. "Ostatni Mohikanin" sam wpadl mi w rece, cena 1 zloty. I do pana A. na "przymiarki". I... prezent. Bizuteria z pogranicza Afganistanu i Pakistanu. Pierscionek zareczynowy! O! Moze Birma? Czemu nie? Kiedy? Jakie masz wady? I wisienka na torcie: nowy Woody Allen i "O polnocy w Paryzu". Let's do it, let's fall in love...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Powered By Blogger