kiedy planowalam wyjazd do Włoch pomyślałam sobie: "to kompletnie nie mój kierunek, za blisko, za mało egzotycznie, pewnie wszędzie będzie woda i czysta pościel". Nie pomyliłam się, i nie pomyliłam się też co do tego, że to trochę nie moja bajka. Mam niedosyt świata, brudnego plecaka, nowych ludzi na drodze, potu lejącego się z czoła, i rozklekotanego autobusu z przesterowaną muzyką karaibską... Ale do Włoch też trzeba było kiedyś pojechać :) bo z wyjątkiem tych kilku niuansów było fantastycznie: wystawa Bressona w katakumbach Werony, Biennale w Wenecji, Uffizi we Florencji, kamienista plaża w Riomaggiore. Oczywiscie w asyście tłumów turystów.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz