środa, 31 sierpnia 2011

picie na czas

takie mialam wrazenie, kiedy bylam dzisiaj na wernisazu w jednej z warszawskich galerii. przemily kierownik, ciekawa wystawa, centrum miasta. polowa gosci na "krzywy ryj". pani T. wynosi tace z winem bialym i czerwonym w szklankach. stawia na parapecie. juz za idaca pania T. ciagnal sie sznurek osob, teraz nastepuje istny szturm na parapet, po dwie, trzy szklanki. przelewanie do jednej. wypijanie duszkiem. podpijanie kolegow lub bezpanskich. towarzystwo sie kreci jak pszczoly wokol kwiatka, az wino nie zniknie. kiedy zrodelko juz zupelnie wyschlo i zanosi sie, ze pani T. wiecej nie doniesie, jeden pan siedzac na niskim parapecie w otoczeniu szklanek po winach o roznym zabarwieniu, mowi do kolegi "po fachu" wykrzywiajac buzie: "ale to biale, to niedobre...". waszystkim dogodzic sie nie da. najtrudniej tym, ktorzy na "krzywy ryj"...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Powered By Blogger