"Funny Games" (wersja z 1997 roku, austriacka) - film który chce się jak najszybciej wyłączyć, a jednocześnie nie można się oderwać. Który zaskakuje absurdalnością wyborów bohaterów, a jednocześnie - mimo, że te wybory są non stop tak samo absurdalne i zawsze między A i B, to widz bezbłędnie nabiera się na pułapki reżysera/scenarzysty (Michael Haneke w obu tych rolach). I chyba ten film skategoryzowałabym go jako horror, gdyby nie zwracanie się jednego z katów wprost do kamery i pytającego widza "co dalej", albo stwierdzającego "za wcześnie jeszcze kończyć ten film, przecież oczekujesz jeszcze czegoś mocnego na koniec". Doskonale w tę konwencję, czyli sprowadzania widza na ziemię realizmu ze świata stworzonego przez filmowca jest pilot - rekwizyt kluczowy w kluczowym momencie, i scena przewijania, i zmiany zakończenia filmu. Przecież nie może zginąć kat, stwierdza drugi kat, i pisze zakończenie po swojemu. Rewelacja. Zabawa formą - majstersztyk. Co ciekawe - ostatnio częściej czytam opinie na forach i po raz kolejny zadziwiająca większość piszących w ogóle nie potrafi odczytać tej gry jaką reżyser prowadzi z widzem.
Podobnie absurdalne komentarze znalazłam pod filmem "Idź i patrz" w reżyserii Elema Klimowa, ze zdjęciami Alekseja Rodionova (1985). Filmem, który mi osobiście, wywrócił emocje do góry nogami, który zburzył dotychczasowy porządek estetyczny. Ten film to bomba, która rozbija stary porządek. Studium wojny, nienawiści, zła, okrucieństwa, bestialstwa, szaleństwa. A przedostatnia scena - ekspresja na temat wojny i zła, czyli zmontowane wstecznie obrazy archiwalne, dokumentalne związane z II wojna światową, Hitlerem, cofające się aż do czasów, kiedy Hitler był niemowlęciem, z niewinnym spojrzeniem, sfotografowanym na kolanach ukochanej matki. A wszystko w rytmie strzałów oddawanych przez Florę w stronę plakatu z Hitlerem i Lacrimosy Mozarta. Siła tej sceny rozwala na kawałki, zostawia bez nadziei, i nie pozwala uwierzyć, że to co widzieliśmy zdarzyło się naprawdę. Ale się zdarzyło. A ten obraz to niczym dokumentalny zapis wydarzeń. Elem Klimow urodził się w 1933 roku, pewnie więc wiele scen widział przed oczami jako chłopiec. "Po Holokauście poezja nie jest już możliwa" - a sztuka w ogóle jest?
Pracuję nad TC, BK, i kilkoma innymi rzeczami - nie wiem czy przyniesie to efekt. Najważniejsze jest działanie. Tworzenie, próbowanie.


