Nadine Labaki, libańska reżyserka, autorka filmu "Karmel" (i "Dokąd teraz?") w wywiadzie dla "Zwierciadła" na sugestię, że być może "problemem [sposobu traktowania tradycji przez libańskie społeczeństwo] jest paradoksalnie bliskość w rodzinach, czego niepełne rodziny europejskie mogą zazdrościć. Że oto w krajach arabskich nikt nie jest pozostawiony sam sobie", odpowiedziała: "Łączy nas niewidoczna pępowina, która jednak tłamsi naszą indywidualność i pragnienia, bo domaga się respektowania tradycji".
Libańskie kobiety dążą do indywidualizmu, jak najbardziej swobodnego wyrażania samych siebie, wolności w decydowaniu kiedy, z kim i jak. A Zachód już dawno to osiągnął i czuje, że wpadł w pułapkę, bo oto wolność pociągnęła za sobą samotność. Im bardziej wolni, tym większa pustka wokół nas. Bo nagle okazuje się, że dla wielu wolność kończy się tam gdzie jest granica intymnej strefy bezpieczeństwa, ciągle poszerzanej, coraz paniczniej chronionej, coraz bardziej absurdalnej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz