Dzień kiedy można czytać do późna noc wcześniej, wstać nie niepokojonym budzikiem o poranku, wyjść po świeże bułki i gazetę, zrobić najlepsze śniadanie na świecie, wyjąć kubek na specjalną okazję - nalać do niego kawy i rozkoszować się każdą jej kropą aż do dna. Kiedy można czytać książkę, naprzemiennie włączając film na podstawie tejże książki i porównywać scenariusz filmowy z pierwowzorem. Kiedy jesienne słońce wywołuje 23 stopniowe ciepło. Kiedy można zapakować torbę, usiąść w parku ujazdowskim i czytając zagapiać się na ludzi, pająka stąpającego ostrożnie po ramieniu. Kiedy wieczorem przy kasie do kina dostać bilet.
Kiedy film "Motyl i skafander" wydaje się tak pasujący do odrealnionej rzeczywistości. Kiedy chwila jest jak dotknięcie klawisza fortepianiu - najważniejsza, grająca na wrażliwej strunie uwalniającej łzy. Kiedy dotyk własnej ręki jest zaskoczeniem. Kiedy życie wydaje się chwilą ulotną niczym sen.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz