teledysk "Jestem Bogiem" obejrzane przez 8 milionów 600 tysięcy internautów. Na dwa tygodnie przed premierą filmu "Jesteś Bogiem". W paźdzerniku sięgnie 10 milionów może. (fanów filmu na facebooku 66 tysięcy). Bo ci, którzy wychowali się na Paktofonice maniakalnie będą sobie przypominać stare kawałki, słuchać ich w pracy, w samochodzie. Na smartfonach w tramwajach. Ci, którzy Paktofonikę znają tylko z kart historii i youtube będą ją poznawać głębiej, albo naciskać repeat do znudzenia bez głębszej refleksji.
Paktofonika mnie nie ominęła, ale weszła w moje życie, kiedy się właśnie kończyła, nie ma mitu, nie ma posągu. Jest poruszająca historia zagubionego chłopaka, którego przerosła rzeczywistość.
Film jest oparty na faktach, choć nie ma ambicji dokumentalnych i nie odtwarza wszystkich wątków zgodnie z prawdą. Historia Magika i spółki miała być symbolem, sprowadzonym przez scenarzystę Macieja Pisuka do uniwersum. Pewne fakty jednak sprawiają, że wielu będzie w tym widzieć tylko historię Paktofoniki i basta.
Film jest oparty na faktach, choć nie ma ambicji dokumentalnych i nie odtwarza wszystkich wątków zgodnie z prawdą. Historia Magika i spółki miała być symbolem, sprowadzonym przez scenarzystę Macieja Pisuka do uniwersum. Pewne fakty jednak sprawiają, że wielu będzie w tym widzieć tylko historię Paktofoniki i basta.
Dlaczego wybitny. Świetnie wyreżyserowany przez Leszka Dawida - nie ma przestojów, są emocje, od pierwszych minut wiadomo kto jest wodzem, i za kim idzie tłum. Mimo, że to nie z persektywy Magika jest opowiadany film, ale jego przyjaciół Focusa i Rahima. Gra aktorska wbija w ścianę - Marcin Kowalczyk (bez dwóch zdań nagroda Cybulskiego), Tomasz Schuchardt i Dawid Ogrodnik też rewelacyjni. Marcin Kowalczyk przypominał mi kolegów z liceum, ich spsoób mówienia, podwórkowe "pojebało cię?" w tym filmie nabiera innego sensu. Jego wyraz twarzy, gesty, szukanie telefonu po kieszeniach... - kupuje każdą sekundę z jego udziałem w tym filmie. Arkadiusz Jakubik - klasa sama w sobie. Muzyka doskonale wyważona - nie ma filmu muzycznego, jest świetnie wykorzystany potencjał twórczości Paktofoniki i trochę więcej. Montaż w porządku. Zdjęcia - lekko zielonkawa końcówka lat 90.tych, taki brak nasycenia jak na VHS. blokowiska wielkie, wielopiętrowe i obdrapane, domofony skrzeczące, kraty zardzewiałe, polonez Caro. Uwielbiam je. Kawał naprawdę dobrej roboty. Nie potrafię znaleźć słabej strony.
Zanim film wszedł do kin, bo jeszcze nie wszedł, dyskusja w internecie rozgrzewa się do czerwoności. Chodzi oczywiście o budowanie mitu Magika, Paktofoniki na ich ćpaniu, balowaniu i samobójstwie lidera. Po obejrzeniu filmu nie mam poczucia budowania kultu jednostki. Wręcz przeciwnie - pokazuje slabego, zagubionego chłopaka, i jego jeszcze bardziej nieporadnych kumpli, którzy przyklejają się do lidera jak do psiego ogona, bo brak im odwagi, żeby iść własną drogą. I tacy jesteśmy. Tak myślę. Mimo to, każdy z nich miał motywację w odpowiednim momencie, dlatego stworzyli to, co mieli czas stworzyć.
Ciekawe, czy opinie na forach zmienią się, kiedy film wejdzie do kin, ciekawe, czy ktoś zauważy uniwersalizm historii. Ciekawe, czy ktoś spojrzy na siebie - czego pragnął, co zrobił żeby się wyrwać z tego świata w którym nie chciał tkwić i gdzie jest teraz.
No własnie, a co z pozostałymi chłopakami?


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz