wywiad Dariusza Rosiaka z Wojciechem Jagielskim ("Plus Minus" Rzeczpospolita 22-23.09.2012). Kilka miesięcy po ukazaniu się książki "Wypalanie traw" (zresztą książki niesamowitej), i jak na Wojtka Jagielskiego przystało nie tylko pisze, ale i mówi niesamowicie. Oto fragment:
"Nie będąc Afrykaninem, nie możesz napisać o Afryce z punktu widzenia Afrykanina. Ale rezygnacja z pisania byłaby gorsza niż podejmowanie nawet koślawych prób. Wszystko zależy od tego, jak szczery, przyzwoity jesteś wobec ludzi, o których piszesz, i tematu, który podejmujesz. Jednak wiem, że pewnych rzeczy nie będę w stanie opowiedzieć. (...)
(...) twoja wiarygodność dziennikarska jest jak cnota - można ją stracić tylko raz. Z błędu się wytłumaczysz, z kłamstwa nie. Karygodne jest traktowanie ludzi, którzy powierzą ci twoją historię jak jakieś klocki lego w twojej grze, budowanie z prawdziwych ludzi piramidy, która jest wyłącznie wytworem twojej wyobraźni. Jeśli chcesz tak zrobić to pisz powieści, inaczej manipulujesz ludźmi".
Pamiętam, jak ktoś opowiadał mi historię dotyczącą manipulacji jednego z polskich czołowych reporterów i jego problemach z wydaniem książki na rynku kraju, który opisywał i ten ktoś podkreślał, że trzeba pisać tak, żeby się tego nie wstydzić, kiedy przeczyta to twój bohater. Potem kiedy byłam w Kongu i zastanawialiśmy się z Katsuvą co możemy filmować i jak mamy filmować, żeby nie urazić ludzi, o których robimy materiał. Żeby nie przekraczać granicy. Nie czarować się, że one nigdy tego nie obejrzą, bo tam gdzie mieszkają, nie ma nawet prądu. To nie ma znaczenia. Znaczenie ma to, że to ona i jej historia, opowiedziała, bo zaufała. Tu nie ma miejsca na żadną dyskusję i kompromisy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz