tylko tyle ze zyje, granica bez problemu. kichajac pani w papiery, pociagajac nosem wmawialam, ze nie mam zadnej goraczki, a swinska grypa na pewno mnie nie dopadla. moze i nie dopadla, ale pani na granicy zalecila wizyte w szpitalu w Quito. W Ekwadorze na razie z gorki, wreszcie jakies ludzkie ceny. Ale zwracaja nawet jednodolarowki mowiac ze falszywe. Najlepiej placic 10-centowkami. Chociaz i to moga tu podrobic...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz