nie, nie ta sama w ktorej siedzi FARC, chociaz nad ta tez chcial miec kontrole. Partyzantka zabila kilku szefow parku narodowego Tayrona, zaden nie chcial sie zgodzic na transfer koki przez dzungle na wybrzezu Morza Karaibskiego. I tak jest wlasciwie do dzis. Im blizej wybrzeza tym bezpieczniej. Tayrona - 37 tysiecy akrow dzungli. Wyjazd z Santa Marty do Canaveral. Stamtad piechota przez dzungle 3 kilometry. Mielismy dwoch malych przewodnikow - bosonodzy bracia wiek na oko 3 i 6 lat - wracali do swojego domu w jednym z obozow noclegowych dla turystow. Doprowadzili nas do Arrecifes, do obozu, ktory znajduje sie na wybrzezu Morza Karabskiego. Szybka decyzja - idziemy dalej. Tym razem poltora kilometra wybrzezem morza w najpiekniejszym kolorze turkusowym, poltora przez dzungle. W el Cabo zostajemy. Tez na wybrzezu. Noclegowe opcje sa dwie - namiot albo hamak - wybieramy hamak. Wyglada to tak, ze pod dachem z lisci palmowych jest zaczepionych w rzedzie ok 40 hamakow. Nie trzeba sie hustac, zeby wpasc na sasiada. Kiedy klade sie z nocy, pod moim spiworem znajduje cos, czego tam nie bylo. Okragle, wielkosci malego jajka. Czarne. Nie zdazylam sie przyjrzec, bo z piskiem wyskoczylam z hamaka. Nowi koledzy z Izreala w smiech. Podejrzewam co to bylo, na pewno nie tarantula, ale pol nocy nie moglam spac. Szum morza tez mnie nie uspokoil wystarczajaco. Tym bardziej, ze Izraelici z checia wrzuciliby cos jeszcze zeby tylko zobaczyc te przerazone oczy.
Dzis rano trasa poltorej godziny na gore po kamieniach do Pueblito - miasto ukryte w srodku dzungli. Droga upiornie meczaca, w upale, dusznym powietrzu, za to widoki po prostu niepowtarzalne. W Pueblito Indianin w slomianej chatce - witamy sie, on mnie wpisuje do ksiegi gosci, obok nazwiska mam napisac... maila. po co? nie wiem, ale z niecierpliwoscia oczekuje wiesci z dzungli kolumbijskiej.
to droga impreza, bilet wstepu rzedu 14-15 dolarow, hamak 8 dolarow. ale wrazenia absolutnie niepowtarzalne.
Zdjecia mam, jak tylko bedzie szybszy net wrzuce obiecuje. Spokojnie.
Jutro Cartagena.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz