środa, 12 października 2011

"Habemus Papam

- mamy papieża" jak dodaje polski dystrybutor - dla lepszego zrozumienia, albo z przewrotności (żeby podkreślić moc finałowej sceny). Przewrotny, śmieszny, momentami gorzki... Bo kto sobie zadawał pytanie czy papież, wybrany na przywódcę stolicy apostolskiej, cieszy się z tej decyzji? A jeśli sobie zadawał pytanie, to czy przyszło mu do głowy, że może się nie cieszyć? A kardynałowie - mogą być pyszałkowaci, próżni, oderwani od rzeczywistości? Świat wcześniej niedostępny, poprzez film Morettiego wcale nie staje się otwarty, ale być może - mimo że to fikcja i komedia - trochę bardziej ludzki... Jerzy Stuhr wyśmienity, Michel Piccoli jako Papież - nie da się go nie polubić.
najważniejsze, ze Nanni Moretti nie epatuje ludzką słabościa, ale pokazuje, że słabość jest właśnie cechą ludzką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Powered By Blogger