że bezpłciowość to pikuś, ale że bezsenność... kiedy to się wreszcie skończy? myślałam, że przesilenie, potem, że dużo stresu, teraz niby co? sportu nie uprawiam, bo kregosłup, uprawiam za to rekreację winną, też bezskuteczna. chodzę do kina, i właściwie to, co się dzieje w trakcie seansu to stan majestatyczny. ale przed/po - najchętnej urwałabym sobie głowę, albo wyrwała wiązki nerwowe i trzepnęła nimi o chodnik. ale się nie da. jak integralność to integralność i trzeba jakoś walczyć w nierozerwalnej całości. sił brak.
"Imagine" Andrzeja Jakimowskiego zapada głęboko w pamięć i gra na tych przyjemnych strunach, na których lubie jak film gra - na wysokich. Choć nie wyciska łez, a śmiejąc się zastanawiasz czy ten obok nie pomyśli, że naśmiewasz się z niepełnosprawnych, ale w którymś momencie przestaje to mieć znaczenie. Znaczenie ma to, że skoro ogladamy, to chcemy czuć, dostrzegać, łapać bodźce, szukać zmysłami nowych zapachów... Niewidomy nie zauważy krawężnika, widomy - że tuż za rogiem jest wielki port okrętowy. Niewidomy to wyłapie z przestrzeni od razu. Kto jest bogatszy w doświadczenia i wrażenia? A na ile ważna w tym wszystkim jest wyobraźnia? Najważniejsza?
kadr z filmu "Imagine" reż. Andrzej Jakimowski, zdj. Adam Bajerski źródło culture.pl
kadr z filmu "Imagine" reż. Andrzej Jakimowski, zdj. Adam Bajerski źródło culture.pl


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz