czasami tak się po prostu dzieje - powinna być głowa pełna pomysłów, radość, że realizacja wkracza w fazę produkcji. Że będą rozmowy kolejne, ciekawi bohaterowie, ich historie. Powinno być poszukiwanie sposobu ich pokazania, zbudowania historii... A jest pustka. I niemoc. I brak inspiracji. A przede wszystkim niechęć. Do wszystkiego, co wokół. I zmęczenie totalne. Wypalenie. Nie pomaga nic - stos przejrzanych gazet, czerwone wino, Adele, filmy, które domagają się obejrzenia. Nic. Przerzucam gazety bezmyślnie. Nie kończę czytać żadnego artykułu. A do tego wszystkiego zapchany nos i wielkie smarkanie od kilku dni. I trzeba wyleczyć, nie ma rady. Bo za nosem poszedł kręgosłup i z bólu najchętniej bym zabiła.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz