czwartek, 23 lutego 2012

"Strasznie głośno, niesamowicie blisko"

czyli po angielsku "Extremely loud, incredibly close" Stephena Daldry'ego ("Lektor", "Godziny", "Billy Elliot") - 11-letni Oskar Shell poszukuje zamka, do którego pasowałby klucz znaleziony w szafie taty, który zginął w jednej z wież World Trade Centre 11.września. Klucz ma znaczenie symboliczne, odnalezienie zamka chłopiec traktuje jako misję, którą powierzył mu tata, aby dać mu jakiś znak. To świetnie pokazane rozpracowywanie swoich emocji, traumy. Wydaje się, że chłopiec oślepiony dotarciem do celu i żalem do obcych, którzy odebrali mu ojca, zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością - osaczają go dźwięki, cierpi na bezsenność, jest nadpobudliwy, opryskliwy. Jak mały odkrywca ciągle robi plany, projekty, obliczenia, niby tak jak każdy z nas, ale on działa jak opętany nie zwracając uwagi niemal na nikogo i na nic. Matka spokojnie go obserwuje. Wydaje się, że zsuwa się po równi pochyłej w ciemną otchłań swojej psychiki. A tymczasem to wszystko okazuje się dla niego najskuteczniejszą terapią.
Świetny Thomas Horn, jak zwykle bardzo dobry Tom Hanks, niezła Sandra Bullock - wreszcie wiarygodne, psychologiczne, konsekwentne kino.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Powered By Blogger