film jak film. Akcja toczy się w zakładzie karnym, strażnicy biorą lekcje tanga, jedną z instruktorek jest żona i była kobieta dwóch więźniów. Przychodzi na widzenia, raz z jednym, raz z drugim. Czasem wpada z synem, którego ojcem jest jeden z więźniów. Mąż zakochany po uszy w kobiecie prosi współwięźnia o lekcje tanga, w końcu cały areszt zaczyna trenować. Dość naiwne, bajkowe. Ale przez pryzmat tańca pokazane przełamywanie barier, a właściwie też zakreślone granice. Tango - taniec zdecydowany, kanciasty, ale też erotyczny, zmysłowy, pełen drapieżności. Najciekawszy był montaż - ponieważ kobieta przechodziła z rąk do rąk, między dwoma współwięźniami, a w końcu między więźniami, a strażnikiem i jeszcze swoim synem, to montaż w chwili spotkania świetnie przechodził od wzroku jednego, do zdenerwowanych dłoni drugiego, po tupiącą nogę trzegiego, w końcu uderzającą o stół pięść czwartego, ona wstaje, któryś się odsuwa, inny doskakuje i tak dalej. dobre. z wyczuciem i zaskoczeniem.
kadr z filmu "Tango Libre" reż. Frédéric Fonteyne


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz