szykuje sie droga przez meke. Nie lece samolotem, zeby przypadkiem pyl wulkaniczny ktory od miesiaca paralizuje co jakis czas Europe - wypluwajac ze swego wnetrza cos na ksztalt glebistych oparow. Ok, droga na Poludnie moze byc piekna - tak jak opisywal jak Andrzej Stasiuk. Wiec pociag... i w droge na Balkany. no wiec nie tak predko. Bilet moze i tani, moze i w jedna strone. Ale tym razem rowniez z chmur, ale deszcz. Z duzej chmury wielki deszcz. Polska zalana, Wegry zalane. Serbia zalana. Gleboki oddech - bedzie dobrze. Jutro milion rzeczy do zalatwienia. zdjecia do wizy, waluta, ktora tez skacze jak szalona - dziennie potrafi zaliczyc kilkudziesieciagroszowe roznice. potwierdzenia, papiery, dyski. I powrot z Belgradu chyba bedzie nadluzszym i najbardziej szalonym powrotem do domu. Zeby tylko nie bylo chmury, zeby zniknela powodz... zeby wszystko sie udalo... :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz