czwartek, 14 czerwca 2012

short list

1. Vanilla Sky reż. Cameron Crowe
myślę, że cały ten film to był jeden długi sen. każda sytuacja zaczyna się jak bajka a kończy jak koszmar, amplituda uderzeń serca rośnie z podobną, i całkiem sporą częstotliwością do 130 uderzeń na minutę, trzyma w napięciu, zdecydowanie do ostatniej sceny. uwielbiam takie filmy, bo choć są nierealne i dzieją się albo w chorym umyśle, albo we śnie, to wzbudzają potężny niepokój. chociaż scenariusz można było dopracować (pod tym względem Fight Club zdecydowanie lepszy);

2. Kupiliśmy zoo reż. Cameron Crowe
bez sensu; cukierowa historia do poduszki;

3. W pogoni za szczęściem rez. Gabriele Muccino
tak niespójny, niekonsekwentny scenariusz, że aż szkoda kasy na robienie takich filmów. bajka dla wyjątkowo nieuważnych, zmęczonych albo niemyślących widzów;

4. Brat reż. Marcel Rasquin (Wenezuela) - ten film zrobił na mnie niesamowite wrażenie, być może od wzruszenia na widok ulic Caracas, bardzo jasno zarysowane postaci, precyzyjny scenariusz, dobra historia, ciekawe zakończenie, zupełnie nieoczekiwane; to był wenezuelski kandydat do Oskara i ja dałabym mu szansę, choćby dlatego, że mało filmów w ogóle przedostaje się z Wenezueli na szeroki rynek, poza tym nie było w nim czuć reżimowej ręki. Gorzka prawda - dzieciaki biegające ze spluwami, używający ich z byle powodu i w byle sytuacjach,  jedyne prawo, którym rządzą się wenezuelskie slumsy to prawo siły własnych mięsni i strachu;

5. Uwodziciel reż. Declan Donnellan, Nick Ormerod
przyjemny dla oka, dobre zdjęcia, nawet niezła historia, odprężający;

6. Ambasador reż. Mads Bruegger
film pokazuje dlaczego w Afryce jest jak jest, czyli rozwój w tempie żółwia, wszechobecna korupcja i wszędobylska kombinatorka obok totalnej amatorszczyzny. Ambasador w okularach tak różni sie od tego bez okularów - i w zachowaniu i w wyglądzie, że aż trudno uwierzyć, że to dwie i te same osoby. A jednak - dwulicowość Europy też pozostawia wiele do życzenia;

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Powered By Blogger